„Oh, everything smells so much better now”. [„Polyester”, 1981]

     Francine Fishpaw przeżywa najgorszy tydzień swojego życia. Mąż postanawia ją porzucić, bo na horyzoncie pojawiła się młodsza, szczuplejsza kobieta. Matka robi, co może, by uprzykrzyć Francine życie: wytyka jej każdy błąd, napędza w niej alkoholowe ciągoty. Równie bezduszne okazują się dzieci – a właściwie potwory – które mieszkają z bohaterką pod jednym dachem. Nastoletnia Lu-Lu sypia z kim popadnie i zachodzi w niechcianą ciążę; Dexter natomiast okazuje się „Baltimorskim Stomperem” – dewiantem nagminnie depczącym kobiece stopy, na którego skierowana jest potężna nagonka medialna. W tym kryzysowym momencie Francine poznaje Todda Tomorrow – przystojnego właściciela kina samochodowego, w którym pije się wyłącznie szampana, a jako przekąski podawane są… kawior i ostrygi. Tomorrow sam jest jak afrodyzjak: otyła gospodyni z suburbii traci dla niego głowę. Niestety, to dopiero początek jej śmierdzących kłopotów.

     „Polyester” Johna Watersa to most postawiony pomiędzy utrzymanymi w złym smaku klasykami z lat siedemdziesiątych („Desperate Living”, „Multiple Maniacs”) a bardziej mainstreamowym okresem w karierze słynnego reżysera z Baltimore. Paradoksalnie był to projekt droższy o zaledwie dziesięć tysięcy dolarów od niesławnych „Różowych flamingów”. W drugiej połowie lat 80. Waters zaczął pławić się w wyższych budżetach, a jego kino – choć nadal pozostawało zgodne z estetyką kampu – bywało czasami ugrzecznione. „Polyester” był ostatnim filmem reżysera, w którym pojawiła się nie tylko Edith Massey, ale też charakterna transgresja.

     Późniejszy przebój Watersa, „Lakier do włosów”, nie bez powodu cytowany jest jako jeden z najważniejszych niezależnych musicali w dziejach filmu amerykańskiego. Ale to „Polyester”, w całej swej ekstrawagancji, lepiej rozprawił się z próbą czasu. W sposób skandaliczny i obrzydliwy zanegowany zostaje tu mit jankeskiego snu – zwłaszcza sielankowych przedmieść wielkich miast, gdzie żyje się błogo i beztrosko. Sytuacja Francine dowodzi, że idylla białych płotków i perfekcyjnie przystrzyżonych trawników bywa przekłamana: mąż-łajdak dogryza bohaterce straszliwie, raz komunikując przez megafon, że jest ona krową, kiedy indziej dzwoniąc z pokoju motelowego kochanki i symulując orgazm. Film zainspirowały melodramaty z lat 50. – tak zwane „woman’s pictures”, w których zblazowane czterdziestki romansowały z seksownymi młodziakami. Ckliwą słodycz zamienia jednak Waters na kąśliwą szyderę. „Polyester” w satyrycznym zwierciadle odbija takie tematy, jak rozwód, religia, alkoholizm czy aborcja. Co ciekawe, „istotnym” dla fabuły tematem okazał się też fetyszyzm stóp (do parafilii tej Waters powrócił w swoich dziełach przynajmniej parokrotnie). Syn Francine jest maniakiem seksualnym, dla którego największą rozkoszą ma być nagłe nadeptywanie na kobiece stopy. Sceny z udziałem chłopaka opatrzone są wibrującą, trochę groźną muzyką i sprawiają wrażenie, jakby wycięto je z tandetnego horroru exploitation.

     Prawdziwymi gwiazdami filmu są Divine, jej wielka fryzura i bez reszty karykaturalny manieryzm. Intrygującą rolę tworzy też Tab Hunter – nasz zagadkowy Todd – parodiujący swój wizerunek byłego idola nastolatek. „Polyester” jest obrazem podtrzymanym w złym tonie, ale to, oczywiście, zabieg celowy. Z łatwością można wydać mu mierną ocenę – byłaby ona jednak tyleż krzywdząca, co bezmyślna. Film okazuje się bardziej bystry niż być powinien, cechuje go świadomość formy. Jest najbardziej queerową produkcją pozbawioną, w istocie, wątków queerowych. W jednej ze scen córkę Francine i jej chłopaka ściga wściekła Afroamerykanka, która została niemal rozjechana przez ich samochód. Gdy parę delikwentów dogania, przegrywa im oponę „gołymi” zębiskami. „Polyester” trzeba zobaczyć na własne oczy, żeby uwierzyć, że w ogóle powstał.

Ocena: 8/10

Polyester1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s