„It’s still our party”. [„Jeffrey”, 1995]

     Nowy Jork. Jeffrey (Steven Weber) jest trzecioligowym aktorem, który zarabia na życie jako kelner. To bardziej deska ratunku niż wymarzona profesja, zajęcie co najmniej niechciane. Nie chce też Jeffrey wegetować bez seksu, ale zostaje do takiej egzystencji zmuszony: gdy jego najbliżsi zaczynają umierać z powodu AIDS, bohater decyduje się na życie w celibacie. Ciężko będzie wytrwać mu w tym postanowieniu. Na siłowni Jeffrey poznaje Steve’a (Michael T. Weiss) – mężczyznę rodem ze snów. Steve zaczyna flirtować z nowo poznanym kumplem i szybko się w nim zakochuje. Przyjaciel Jeffreya, Sterling (Patrick Stewart), pchnie go w ramiona adonisa, ale ten jest nieugięty: chce dalej wieść ascetyczny żywot. W niczym nie pomaga fakt, że piękny Steve jest nosicielem wirusa HIV.

     „Jeffrey” to kultowy reprezentant nurtu New Queer Cinema. Gdyby nie on, być może wcale nie powstałyby pozycje jak „Billy’s Hollywood Screen Kiss”, „Head On” czy nawet sygnowany nazwiskiem Julii Roberts „Mój chłopak się żeni” (romantyczna komedia z niebagatelnym wątkiem LGBT). Tradycyjnie konserwatywne Hollywood właśnie około 1995 roku zaczęło otwierać się na tematy wcześniej uznawane za niepoprawne politycznie: homoseksualizm i życie jednostek walczących z AIDS były jednymi z nich. Jest jednak projekt Christophera Ashleya zapomniany przez ogół społeczeństwa, pomimo obecności Sigourney Weaver, Nathana Lane’a i Patricka Stewarta w obsadzie. Wielka to szkoda: scenariusz autorstwa Paula Rudnicka (oparty na jego własnej, off-broadwayowskiej sztuce) w satyrycznym ujęciu przedstawia problemy mniejszości seksualnych w postwirusowych latach dziewięćdziesiątych. Lata 80. zebrały wśród gejów brutalne żniwo, a dekada kolejna okazała się czasem niepokoju i przyjemności, która, przewrotnie, stoi ramię w ramię z nieodpartym strachem. Seropozytywnych bohaterów obsadzano dotąd w łzawych dramatach. „Jeffrey” jest nim tylko połowicznie: to film dość refleksyjny i podniosły, ale nie pompatyczny, pełen ostrego jak brzytwa humoru.

     Film jest przyziemny, a Rudnick spogląda na dylematy bohaterów trzeźwym okiem. Nazwanie Jeffreya komediodramatem „gejowskim” byłoby niedopowiedzeniem. Konstrukcja projektu pozwala kolejnym postaciom prowadzić historię do przodu – umożliwia to „character-driven plot”. Protagoniści – dobrze przez nas poznani – zdobywają nasze serca. Co rusz burzona jest czwarta ściana (Jeffrey „rozmawia” z widzami niczym Carrie Bradshaw w pierwszym sezonie „Seksu w wielkim mieście”); za sprawą tego zabiegu przeżywamy konflikty emocjonalne bohaterów. Wewnętrzne zatargi Jeffreya są w zasadzie punktem wyjścia dla całej tragifarsy: decyzja mężczyzny o nieuprawianiu seksu koliduje z jego pociągiem do Steve’a, który w nas samych też ożywia jak najbardziej pozytywne uczucia. To mężczyzna męski, seksowny i pewny siebie – jego awansów nie da się zignorować. Steve – ścięty na Juliusza Cezara, zbudowany jak Dawid Michała Anioła – stanowi przeciwieństwo neurotycznego Jeffreya, ale ich związek jest bardzo romantyczny, a przy tym głęboki, bo naznaczony pewnym piętnem ostracyzmu. W finalnych scenach obaj panowie żegnają się ze swoimi obawami i całymi garściami, nawzajem biorą z siebie to, co najlepsze. Jest „Jeffrey” filmem o miłości – tej nieulękłej; o ryzyku i stawianiu czoła przeciwnościom. To projekt zabawny i krzykliwy, ale inteligentnie zwerbalizowany.

     PS. Jeśli nie wierzycie w miłość, albo macie za sobą trudne rozstanie, obejrzyjcie „Jeffreya” dla Stewarta i Weaver. Ona gra teleewangelistkę, która bez problemu owinie sobie wokół palca każdego naiwniaka. To za role tak dowcipne i bezwstydne kochamy Sigourney najbardziej. On natomiast wciela się w przegiętego geja o ciętym języku – trochę jakby Iana McKellena – i doskonale bawi się swoją rolą.

Ocena: 10/10

Jeffrey2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s