Gnając pod wiatr. [„Jutro albo pojutrze”, 2018]

     Rockford w stanie Illinois to miejscowość, w której silnie zakorzeniony jest problem przemocy domowej. Statystyki są nieubłagane: miasto góruje w niechlubnych rankingach jako jeden z najniebezpieczniejszych obszarów Ameryki. Właśnie tutaj wychowali się trzej przyjaciele − Keire, Zack i Bing. Połączyła ich pasja do skateboardingu: jazda na desce pozwoliła chłopakom trzymać się z dala od kłopotów, była dla nich formą eskapizmu. Bing postanowił zaprosić kumpli do wspólnego projektu, dał im szansę opowiedzieć o swoich codziennych trudach, o doświadczeniach, które ukształtowały ich osobowość. W efekcie powstał filmowy dokument o gnaniu pod wiatr. Nie jest poświęcony samej deskorolce: skupia się na rodzicielskich grzeszkach, które pozostawiają wyraźne piętno na przyszłym pokoleniu.

Czytaj dalej „Gnając pod wiatr. [„Jutro albo pojutrze”, 2018]”

Reklamy

Jak nie kręcić filmów: katechizm. [„Miłość i miłosierdzie”, 2019]

     Spokojne i przepełnione wiarą życie siostry Faustyny Kowalskiej zmienia się pewnego dnia nieodwracalnie. Oczom zakonnicy ukazuje się bowiem Jezus Chrystus, który zleca jej misję głoszenia prawdy o Jego Miłosierdziu i przygotowania świata na jego ostateczne przyjście. Zadanie to wydaje się niemożliwe do zrealizowania, ale siostra Faustyna zrobi wszystko, aby je wypełnić. Na światło dzienne wychodzą kolejne dowody na to, że zakonnica naprawdę widywała Jezusa. Po przeprowadzeniu badań naukowych okazuje się, że podobizna Chrystusa, widoczna na obrazie namalowanym według jej wskazówek, jest identyczna z rysami twarzy i sylwetką uwiecznionymi na całunie turyńskim. Działalność polskiej zakonnicy daje początek kultowi Bożego Miłosierdzia, który czczony jest przez setki milionów osób na wszystkich kontynentach świata (opis dystrybutora).

Czytaj dalej „Jak nie kręcić filmów: katechizm. [„Miłość i miłosierdzie”, 2019]”

Droga do wolności. [„Wymazać siebie”, 2018]

     Stan Arkansas na południowym wschodzie USA. Młody i inteligentny Jared (Lucas Hedges) wychowuje się w rodzinie o baptystycznych poglądach. Jego matka, Nancy (Nicole Kidman), olśniewa urodą, lecz z trudem okazuje swoje uczucia, a ojciec Marshall (Russell Crowe) jest poważanym i dość apodyktycznym pastorem. Eamonsowie wiodą pozornie udane życie − do czasu, w którym chłopak nie wyznaje, że pociągają go inni mężczyźni. Homoseksualność okazuje się skłonnością, na jaką rodzina duchownego nie może sobie pozwolić. Sprawia kłopoty Jaredowi, ale przede wszystkim Marshallowi, który postanawia wziąć sprawę w swoje ręce. W efekcie nastolatek rozpoczyna „terapię” w niesławnym ośrodku „Love in Action”, gdzie duszpasterstwo wypiera naukę i pozwala zwalczać wewnętrzne demony. Jared stoi przed rzekomym wyborem: albo zmieni orientację, albo utraci rodzinę i przyjaciół.

     Latem 2015 roku swoją premierę miał pełnometrażowy debiut Joela Edgertona, „Dar” − thriller na równi pochłaniający, usłany plot twistami i kameralny. Aktor znany z takich pozycji, jak „Wojownik” czy „Wróg numer jeden” wykazał się zaskakującym drygiem reżyserskim, przez co jego dalsza praca w tym fachu nie powinna nikogo dziwić. Dramat biograficzny „Wymazać siebie” znów zwraca na Edgertona uwagę − za sprawą empatycznej reżyserii i niewygodnego tematu, który stale zamiatany jest pod przysłowiowy dywan.

Czytaj dalej „Droga do wolności. [„Wymazać siebie”, 2018]”

Taka piękna miłość, taki brzydki świat. [„Gdyby ulica Beale umiała mówić”, 2018]

     Nie dziwi mnie fakt, że sztab zarządzający prawami autorskimi Jamesa Baldwina właśnie Barry’emu Jenkinsowi pozwolił na adaptację książki „Gdyby ulica Beale umiała mówić”. Trzydziestodziewięcioletni reżyser już od ponad dekady utożsamiany jest z dobrym kinem, a jego poprzedni projekt został też jego opus magnum. „Moonlight” był filmem pięknym i niekonwencjonalnym, z niebywałą wrażliwością podchodzącym do tematu wykluczenia – na równi rasowego i motywowanego orientacją seksualną. Był to obraz wyszukany i rozpoetyzowany, za co zresztą został nagrodzony Oscarem w najważniejszej kategorii. Dużo z tego romantyzmu zachowało się też w ekranizacji „If Beale Street Could Talk”, która chwilami przypomina duchową spadkobierczynię „Moonlight”.

Czytaj dalej „Taka piękna miłość, taki brzydki świat. [„Gdyby ulica Beale umiała mówić”, 2018]”

Proces o godność. [„Kafarnaum”, 2018]

     „Kafarnaum” to film, który ogląda się zarówno z poczuciem duchowego uniesienia, jak i pewnej narastającej beznadziei. Jest budujący, ale melancholijny jednocześnie. Budzi słodki posmak karmelu, a zarazem dewastuje nas od środka. W swoim trzecim pełnym metrażu Nadine Labaki przygląda się zrujnowanym ulicom Bejrutu – z perspektywy dwunastoletniego, niepiśmiennego Syryjczyka. Chłopiec wychowuje się w patologicznym środowisku, które całkowicie pozbawia go uroków dzieciństwa. Gdy jego młodsza siostra zostaje wydana za mąż i wkrótce potem ginie, w brutalnych okolicznościach, malec staje przed sądem. Pozywa swoich rodziców za sprowadzenie go na świat.

Czytaj dalej „Proces o godność. [„Kafarnaum”, 2018]”

Nie mów nikomu, co się dzieje w domu. [„Wspomnienie lata”, 2016]

     Koniec lat siedemdziesiątych na polskiej prowincji. Dorastający Piotrek (Max Jastrzębski) spędza wakacje w towarzystwie niestabilnej matki, a wycieczki nad jezioro są dla niego przypieczętowaniem niemal każdego dnia. Wisia (Urszula Grabowska) asystuje synowi podczas nudnych wieczorów i zabiera go na przejażdżki rowerowe pośród pól. Ich intymna relacja komplikuje się, gdy w życiu kobiety pojawia się niewygodny sekret. Piotr coraz częściej zostaje sam, bo mama wykrada się z domu, nie mówiąc, dokąd idzie. Osłabia się intensywna dotychczas więź, wygląda na to, że pęknie tama, tłumiąca nastoletnie afekty. Przybycie atrakcyjnej sąsiadki – która również ma kłopoty w domu – budzi w chłopcu nieznane dotąd uczucia. To będzie tyleż bolesne, co pouczające lato.

Czytaj dalej „Nie mów nikomu, co się dzieje w domu. [„Wspomnienie lata”, 2016]”

Can’t kiss away a murder. [„Samui Song” , 2017]

     Pen-Ek Ratanaruang powrócił z nowym projektem i, standardowo, nie zjedna on sobie wszystkich widzów. Reżyser, który spopularyzował kino tajskie w Europie i Ameryce (wraz z Apichatpongiem Weerasethakulem), słynie z twórczości dość ciężkiej w przyswajaniu i „Samui Song” nie odstępuje od tej reguły. To film, którego szkic fabularny inspirowany jest dziełami Hitchcocka oraz klasycznymi kryminałami (z „Podwójnym ubezpieczeniem” na czele), ale korzystający też z surowej estetyki Grand Guignol, o nielinearnej, poszatkowanej narracji. Jego rytm podyktowany został przez bezmelodyjny ambient. Akcja filmu osadzona jest w miejscu beznamiętnym, a kolejne zdarzenia raczej nie wywołują skoków ciśnienia – nie sprawiają, że całość pulsuje nam w skroniach.

Czytaj dalej „Can’t kiss away a murder. [„Samui Song” , 2017]”