The bigger, the better? [„Bigger”, 2018]

     Nim „Bigger” rusza z kopyta, na ekranie pojawiają się zwodnicze słowa: „na podstawie niezwykłej historii Joego Weidera”. Zapowiedź to co najmniej matacka, bo George Gallo nie opowiada w swym nowym filmie o nadzwyczajnym żywocie, a jedynie przytacza kilka suchych faktów, które dla wielu okażą się wiedzą podręcznikową. „Bigger” cytowany jest jakby wprost z Wikipedii − stanowi przegląd najważniejszych wydarzeń z życia Joego − choć wraz z upływem seansu mnożą się kolejne luki i niedopowiedzenia. Scenarzyści (tych uzbierało się aż czterech!) nie zgłębili dostatecznie więzi, jaka łączyła bohatera z oziębłą matką; po macoszemu potraktowano też postać Arnold Schwarzeneggera. A nie ulega wątpliwości, że wielu widzów to właśnie dla niego zdecyduje się po „Bigger” sięgnąć.

Czytaj dalej „The bigger, the better? [„Bigger”, 2018]”

Reklamy

Well played! [„Dogrywka”, 2016]

     Jason i Ade są młodymi piłkarzami, którzy znają się od dziecka. Noc przed najważniejszym meczem w ich dotychczasowej karierze spędzają razem w hotelowym pokoju. Pod wpływem emocji nie mogą zasnąć − próbują przygotować się psychicznie, odreagowują, kłócą się i wygłupiają. W pewnym momencie jeden z nich całuje drugiego. Ta chwila zostaje w nich na długo − minie dziesięć lat zanim znów do niej wrócą (opis dystrybutora).

     „Dogrywka” − pierwsza fabuła w reżyserii londyńczyka Bena A. Williamsa − powstała w oparciu o scenariusz nagradzanej sztuki, wystawianej na deskach The Royal Court Theatre. Jej bohaterami są dwaj piłkarze, z których jeden zostaje gwiazdą Premier League, a drugi podąża mniej wyboistą ścieżką zawodową i znajduje partnera. Obaj są homoseksualistami. Jak więc myślicie, którego los wpycha głęboko do przysłowiowej szafy i zamyka drzwi na klucz?

Czytaj dalej „Well played! [„Dogrywka”, 2016]”

Zły romans kina z country. [„Narodziny gwiazdy”, 2018]

     Już za dwa tygodnie ogłoszone zostaną oscarowe nominacje i są tytuły, których naprawdę nie chciałbym widzieć wśród kandydujących do nagrody. Jednym z nich jest „Pierwszy człowiek”, innym − „Czarna Pantera”. Największą niesprawiedliwością okazałoby się jednak wynoszenie pod niebiosa debiutu reżyserskiego Bradleya Coopera. „Narodziny gwiazdy” to dramat w najlepszym wypadku konwencjonalny, a w najgorszym wypruty z głębi, pozbawiony błysku. Historii równie powierzchownej, pełnej pretensji, o niebywale spłyconej poetyce nie oglądałem już dawno.

Czytaj dalej „Zły romans kina z country. [„Narodziny gwiazdy”, 2018]”

Everything. [„Mój piękny syn”, 2018]

     „Mój piękny film” − mógłby powiedzieć o swojej nowej, szóstej już fabule Felix van Groeningen. I nie byłby to przejaw próżności, a dumy, całkiem zresztą zasadnej. „Beautiful Boy” to jedna z lepszych kinowych premier, jakie obejrzycie na dużym ekranie, gdy za oknem mróz trzyma nieszczęśników w swym uścisku. Jest dopiero styczeń − u kiniarzy odznaczający się za sprawą niewybrednego repertuaru − a sercami widzów ma szansę zawładnąć pozycja, która zagości w niejednym końcoworocznym rankingu filmowych wspaniałości.

Czytaj dalej „Everything. [„Mój piękny syn”, 2018]”

Czekając na przebudowę. [„Dom nad jeziorem”, 2017]

     Leevi (Janne Puustinen) jest fińskim studentem, który w czasie wakacji pracuje ze swoim ojcem przy remoncie letniego domu nad jeziorem. Między nim a zatrudnionym do pomocy Syryjczykiem (Boodi Kabbani) rodzi się erotyczna fascynacja (opis dystrybutora).

     Skandynawska populacja uchodzi za bardzo kosmopolityczną, ale − co oczywiste − nie wszyscy dążą do zniesienia podziałów kulturowych. Niczym nieuzasadnionej ksenofobii przyjrzał się Mikko Makela w swoim debiutanckim filmie, „Dom nad jeziorem” (tytuł festiwalowy „Ukryci w sitowiu”). Przykład Jouko − ojca głównego bohatera − dowodzi, że nawet w postępowej, wydawałoby się, Finlandii jawnie demonstrowane są postawy fobiczne, dyskryminacyjne, wyrastające z niedostosowania społecznego. Pochodzący z Syrii robotnik, Tareq, przybiera asekuracyjną postawę i nie sposób mu się dziwić: ponieważ komunikuje się po angielsku, a nie fińsku, zleceniodawca rozmawia z nim jak z dzieckiem − jak z kimś, kto niczego nie rozumie, a prawdopodobnie też nic nie potrafi. Za światopoglądem Jouko stoją skróty myślowe; to nienadążający za nowoczesnością konserwatysta, dla którego wojsko ma większą wartość niż studia w Paryżu, a opinia sąsiada urasta do rangi sacrum.

Czytaj dalej „Czekając na przebudowę. [„Dom nad jeziorem”, 2017]”

Romeo i Romeo. [„Małżeństwo”, 2017]

     W lutym bieżącego roku mieszkańcy Kosowa obchodzili dziesiątą rocznicę uzyskania niepodległości. Choć dziś ten bałkański kraj jest już w pełni suwerenny, wolni nie wydają się sami Kosowianie. Nawet w stołecznej Prisztinie – przeżywającej boom ekonomiczny i społeczny – da się wśród młodych ludzi odczuć wyraźne konflikty między tradycją a nowoczesnością, postępem. Mężczyzną zawieszonym pomiędzy kosowskimi wzorcami i obyczajami a europejską progresywnością jest Bekim (Alban Ukaj) – główny bohater „Małżeństwa” w reżyserii Blerty Zeqiri. Bekim jest gejem, ale od ślubu z narzeczoną dzielą go tylko dni. W kraju, gdzie życie jednostek LGBT zepchnięte zostało do undergroundu, a homofobia zdaje się być wpisana w DNA, grany przez Ukaja protagonista nie mógłby żyć w zgodzie ze sobą. Bekima i jego partnerkę odwiedza dawny „przyjaciel”, Nol (Genc Salihu). Otwierają się stare rany, na nowo odradzają niezapomniane uczucia. Pod koniec lat 90. Nol powiedział swojemu kochankowi: „to jedyne, co mogłoby zjednoczyć Serbów i Albańczyków – wykończenie nas”. Bekim za bardzo wziął sobie te słowa do serca.

Czytaj dalej „Romeo i Romeo. [„Małżeństwo”, 2017]”

Planeta skorpionów. [„Betonowa noc”, 2013]

     W betonowej dzielnicy, gdzieś na obrzeżach Helsinek, przychodzi noc. Noc przeszywająco zimna, beznadziejna, głucha. Czternastoletni Simo (Johannes Brotherus) ma kilkanaście godzin, żeby nauczyć się, jak „być mężczyzną” − po upływie tego czasu jego starszy brat (Jari Virman) rozpocznie odsiadkę w więzieniu. Wyjęty spod prawa Ilkka to dla Simo jedyny autorytet. Mężczyzna powtarza młodemu, że prawdziwy facet jest beznamiętny, charakterny, a i przyłoży babie, kiedy zajdzie taka potrzeba (bo „przecież one to lubią”). Simo dorasta w świecie pozbawionym głębszych wartości i jego tożsamość na tym cierpi: w najlepszym wypadku jest zachwiana, w najgorszym − żadna. Chłopak nie zbudował w sobie poczucia własnego „ja”; za bardzo idealizuje swojego brata. Zanim nastanie poranek, nastoletnie impulsy pchną go prosto w objęcia tragedii.

Czytaj dalej „Planeta skorpionów. [„Betonowa noc”, 2013]”