Zły romans kina z country. [„Narodziny gwiazdy”, 2018]

     Już za dwa tygodnie ogłoszone zostaną oscarowe nominacje i są tytuły, których naprawdę nie chciałbym widzieć wśród kandydujących do nagrody. Jednym z nich jest „Pierwszy człowiek”, innym − „Czarna Pantera”. Największą niesprawiedliwością okazałoby się jednak wynoszenie pod niebiosa debiutu reżyserskiego Bradleya Coopera. „Narodziny gwiazdy” to dramat w najlepszym wypadku konwencjonalny, a w najgorszym wypruty z głębi, pozbawiony błysku. Historii równie powierzchownej, pełnej pretensji, o niebywale spłyconej poetyce nie oglądałem już dawno.

Czytaj dalej „Zły romans kina z country. [„Narodziny gwiazdy”, 2018]”

Reklamy

„I got a fire in my veins”. [„Where’s Maria?”, 2018]

     Christina María Aguilera może i ma za sobą kilka ciężkich lat (sprzedaż jej albumów spadła, antyfani stale z niej kpią), ale wciąż pozostaje „głosem” swojego pokolenia i niebywale utalentowaną artystką. Jest też nieustraszona. Bo w końcu która piosenkarka popowa powiedziałaby przed kamerą: „jestem jaka jestem, jeśli ci to przeszkadza, możesz possać mojego fiuta”? Tylko Xtina. W jej nowym projekcie filmowym, „Where’s Maria?”, pada kilka mocnych, kontemplacyjnych słów.

     „Where’s Maria?” to krótkometrażowy dokument, zwiastujący ósmy album studyjny Aguilery, „Liberation”. Płyta od miesięcy wyczekiwana jest przez melomanów; będzie bowiem pierwszym longplayem wokalistki od sześciu lat. Aguilera doskonale wie, że jest zdolniejsza niż Britney, Gaga czy młódki władające światowymi listami przebojów (często wzorujące się na jej klasykach, „Stripped” i „Back to Basics”). Między innymi z tego powodu znalazła się w krótkometrażówce wyjątkowa scena popisów głosowych, która uwydatnia, w jak nostalgicznym momencie swojej kariery – i życia, prawdopodobnie, też – artystka się znajduje. W „Where’s Maria?” Aguilera opowiada o młodości i feminizmie, ale też o inspiracji oraz walce z rutyną.

Czytaj dalej „„I got a fire in my veins”. [„Where’s Maria?”, 2018]”

„He’s a looney. Just like his tunes”. [„Baby Driver”, 2017]

     „Baby Driver” przynosi odpowiedź na pytanie, jak montować film pod ścieżkę dźwiękową. Ubiegłoroczny projekt Edgara Wrighta jest całkowicie podporządkowany muzyce. Cięcia montażowe są w nim ostre i nagłe, każde dopasowane jest do rytmu kolejnych piosenek. Scena otwierająca film już teraz uchodzi wśród kinomanów za kultową. Nie bez powodu.

Czytaj dalej „„He’s a looney. Just like his tunes”. [„Baby Driver”, 2017]”