Inny wymiar kobiecości. [„Wylatuj w powietrze, miasto moje”, 1968]

     Chantal Akerman – wielka artystka awangardy europejskiej. Zafascynowana Godardem, od zawsze wiedziała, że zostanie reżyserką. I została, a świat pokochał jej osobliwą twórczość. Debiutem Akerman był krótkometrażowy projekt „Wylatuj w powietrze, miasto moje”, całkowicie przez nią sfinansowany. Obraz zaprezentowano podczas festiwalu krótkometrażówek w Oberhausen, a krytycy przyjęli go wystarczająco ciepło, by usłyszała o młodej Belgijce cała filmowa bohema. Co ciekawe, Akerman nakręciła „Wylatuj w powietrze” wkrótce po porzuceniu nauki w filmówce.

     Młoda kobieta (Akerman) wypełnia domowe obowiązki, robiąc to z zastanawiająco nieokrzesaną energią. Czyści swoje buty, radośnie ogarnia kuchnię, potem zmęczona wertuje gazetę. Nagle chwyta za taśmę klejącą i szczelnie wykłada nią framugi drzwi. To pierwszy krok ku destrukcji – nie tylko mieszkania. W finalnym ujęciu ciemnowłosa gospodyni kładzie głowę na kuchence gazowej, po cichu emitującej tlenek węgla.

Czytaj dalej „Inny wymiar kobiecości. [„Wylatuj w powietrze, miasto moje”, 1968]”

Reklamy

Mom gone wild. [„Life of the Party”, 2018]

     Mama w średnim wieku, Deanna Miles (Melissa McCarthy), przeżywa poważny kryzys. Gdy mąż porzuca ją dla atrakcyjniejszej kochanki, zostaje z niczym: lata temu, wychodząc za niego, porzuciła bowiem studia. Córka Deanny, Maddie (Molly Gordon), właśnie rozpoczęła naukę w college’u. Ta sytuacja daje bohaterce do myślenia − w końcu na pozyskiwanie wiedzy nigdy nie jest za późno! Spełnia się najgorszy koszmar Maddie (i każdej innej nastolatki): jej matka staje się nie tylko członkinią tego samego stowarzyszenia studentek, ale też, zgodnie z tytułem, duszą każdej kampusowej imprezy. Już wkrótce każdy frat boy dowie się, kim jest 40-paroletnia fascynatka archeologii, Deanna Miles.

Czytaj dalej „Mom gone wild. [„Life of the Party”, 2018]”

„I got a fire in my veins”. [„Where’s Maria?”, 2018]

     Christina María Aguilera może i ma za sobą kilka ciężkich lat (sprzedaż jej albumów spadła, antyfani stale z niej kpią), ale wciąż pozostaje „głosem” swojego pokolenia i niebywale utalentowaną artystką. Jest też nieustraszona. Bo w końcu która piosenkarka popowa powiedziałaby przed kamerą: „jestem jaka jestem, jeśli ci to przeszkadza, możesz possać mojego fiuta”? Tylko Xtina. W jej nowym projekcie filmowym, „Where’s Maria?”, pada kilka mocnych, kontemplacyjnych słów.

     „Where’s Maria?” to krótkometrażowy dokument, zwiastujący ósmy album studyjny Aguilery, „Liberation”. Płyta od miesięcy wyczekiwana jest przez melomanów; będzie bowiem pierwszym longplayem wokalistki od sześciu lat. Aguilera doskonale wie, że jest zdolniejsza niż Britney, Gaga czy młódki władające światowymi listami przebojów (często wzorujące się na jej klasykach, „Stripped” i „Back to Basics”). Między innymi z tego powodu znalazła się w krótkometrażówce wyjątkowa scena popisów głosowych, która uwydatnia, w jak nostalgicznym momencie swojej kariery – i życia, prawdopodobnie, też – artystka się znajduje. W „Where’s Maria?” Aguilera opowiada o młodości i feminizmie, ale też o inspiracji oraz walce z rutyną.

Czytaj dalej „„I got a fire in my veins”. [„Where’s Maria?”, 2018]”