Naga prawda o okrucieństwie. [„Witaj w domku dla lalek”, 1995]

     Kino made in USA często pokazuje, że za idyllą białych płotków i perfekcyjnie przystrzyżonych trawników kryją się poważniejsze zgrzyty, czasem wręcz tragedie rodzinne. Mit amerykańskiego snu dekonstruował w swoich filmach John Waters (twórca żowych flamingów” i zapomnianego „Polyester”), ale też Todd Solondz. W komediodramacie „Witaj w domku dla lalek”, drugiego z wymienionych reżyserów, ludność zamieszkująca przedmieścia New Jersey trawiona jest przez własną neurozę. Jest to społeczeństwo co najmniej opresyjne, a jego frustracje najbardziej odbijają się na dwunastoletniej brzyduli Dawn (Heather Matarazzo).

Czytaj dalej „Naga prawda o okrucieństwie. [„Witaj w domku dla lalek”, 1995]”

Reklamy

„It’s still our party”. [„Jeffrey”, 1995]

     Nowy Jork. Jeffrey (Steven Weber) jest trzecioligowym aktorem, który zarabia na życie jako kelner. To bardziej deska ratunku niż wymarzona profesja, zajęcie co najmniej niechciane. Nie chce też Jeffrey wegetować bez seksu, ale zostaje do takiej egzystencji zmuszony: gdy jego najbliżsi zaczynają umierać z powodu AIDS, bohater decyduje się na życie w celibacie. Ciężko będzie wytrwać mu w tym postanowieniu. Na siłowni Jeffrey poznaje Steve’a (Michael T. Weiss) – mężczyznę rodem ze snów. Steve zaczyna flirtować z nowo poznanym kumplem i szybko się w nim zakochuje. Przyjaciel Jeffreya, Sterling (Patrick Stewart), pchnie go w ramiona adonisa, ale ten jest nieugięty: chce dalej wieść ascetyczny żywot. W niczym nie pomaga fakt, że piękny Steve jest nosicielem wirusa HIV.

Czytaj dalej „„It’s still our party”. [„Jeffrey”, 1995]”

„Oh, everything smells so much better now”. [„Polyester”, 1981]

     Francine Fishpaw przeżywa najgorszy tydzień swojego życia. Mąż postanawia ją porzucić, bo na horyzoncie pojawiła się młodsza, szczuplejsza kobieta. Matka robi, co może, by uprzykrzyć Francine życie: wytyka jej każdy błąd, napędza w niej alkoholowe ciągoty. Równie bezduszne okazują się dzieci – a właściwie potwory – które mieszkają z bohaterką pod jednym dachem. Nastoletnia Lu-Lu sypia z kim popadnie i zachodzi w niechcianą ciążę; Dexter natomiast okazuje się „Baltimorskim Stomperem” – dewiantem nagminnie depczącym kobiece stopy, na którego skierowana jest potężna nagonka medialna. W tym kryzysowym momencie Francine poznaje Todda Tomorrow – przystojnego właściciela kina samochodowego, w którym pije się wyłącznie szampana, a jako przekąski podawane są… kawior i ostrygi. Tomorrow sam jest jak afrodyzjak: otyła gospodyni z suburbii traci dla niego głowę. Niestety, to dopiero początek jej śmierdzących kłopotów.

Czytaj dalej „„Oh, everything smells so much better now”. [„Polyester”, 1981]”